Zofia Justyńska odsłania ostatnią kartę przed premierą swojego wyczekiwanego, debiutanckiego albumu. Do sieci trafił właśnie utwór „serotonina” – bezkompromisowa, hipnotyzująca kompozycja, w której subtelny szept zderza się z brutalną elektroniką, a uczucie miłości przybiera formę obezwładniającego uzależnienia. Za produkcję utworu oraz całego krążka odpowiada Hubert Denkiewicz.
Po emocjonalnym singlu „bez ciebie”, nagranym w duecie z Kubą Folwarcznym, Zofia Justyńska serwuje słuchaczom utwór stanowiący punkt zwrotny w jej drodze artystycznej. Piosenka jest owocem kilkuletnich poszukiwań i eksperymentów dźwiękowych, które artystka prowadziła wspólnie z producentem płyty, Hubertem Denkiewiczem.
– „serotonina” to dla mnie idealne podsumowanie naszego procesu twórczego – od szukania dźwięków po sposób opowiadania historii. To piosenka, po której stworzeniu powiedzieliśmy sobie z Hubertem, że „znaleźliśmy nasze brzmienie” i faktycznie tak to czujemy do dzisiaj. Tworzyliśmy ten album przez ostatnie cztery lata i małymi kroczkami rozwijaliśmy skrzydła, szukając coraz dalej i odważniej – wyznaje artystka.
Sfera tekstowa i emocjonalna „serotoniny” balansuje na skraju obsesji, samotności i niegasnącego głodu bliskości. Tytuł utworu bezpośrednio nawiązuje do słynnej powieści Michela Houellebecqa, czerpiąc z niej duszny, parny klimat, emocjonalną niejednoznaczność oraz sensualność podszytą smutkiem.
– To piosenka o wielkim pragnieniu miłości, pożądaniu, ale też pustce i smutku, który zjawia się wraz z przytłoczeniem emocjonalnym. To narracja o miłości ekstremalnej i pewnie nie do końca zdrowej – takiej, której zakładnicy czują się jak „konające zwierzę”, nawet patrząc sobie w oczy. To uczucie tak obezwładniające, że człowiek nie jest w stanie się nim nasycić. „serotonina” to wieczny głód, bycie na skraju i uzależnienie od drugiego człowieka – dodaje Zofia Justyńska.

Warstwa muzyczna utworu to precyzyjnie skonstruowany spektakl dynamiki i kontrastów. Mroczne, brutalne elektroniczne bębny i transowy syntezator wciągają słuchacza w emocjonalną pętlę, z której nie ma łatwego ucieczki. Ogromną rolę gra tu wyrazista dramaturgia: przestrzenne momenty wypełnione szeptem i oddechem nagle ustępują miejsca potężnym wokalizom oraz pierwotnym krzykom symbolizującym ból i tęsknotę. Artystka celowo nie skracała kompozycji, dając jej czas na zbudowanie w pełni hipnotyzującego klimatu.
„serotonina” to zwieńczenie promocyjnej drogi i ostatnia zapowiedź pełnowymiarowego debiutu Zofii Justyńskiej. Płyta, powstająca na przestrzeni ostatnich czterech lat, zapowiada się jako jedna z najbardziej dojrzałych, bezkompromisowych i poruszających propozycji na rodzimej scenie alternatywno-popowej.

