Jakub Józef Orliński, jeden z najbardziej charyzmatycznych kontratenorów świata, oraz pianista Michał Biel, prezentują album „If music…”. Tytuł pochodzi ze zmysłowej pieśni Purcella, której tekst zainspirowany jest otwierającym wersem sztuki Szekspira Wieczór Trzech Króli: : „If music be the food of love, play on” (Jeśli muzyka jest pokarmem miłości, grajcie dalej/ S. Barańczak). Dla Orlińskiego i Biela wielokropek w tytule jest zaproszeniem dla słuchacza.
- Każdy utwór na płycie podsuwa inną odpowiedź na to puste miejsce. Każda pieśń skłania mnie do podróży w inne miejsca i tworzy doświadczenie, którego nie znajduję nigdzie indziej – wyjaśnia Jakub Józef Orliński.
Album If music… zawiera 17 pieśni i arii trzech kompozytorów epoki baroku: Purcella, Haendla i Fuksa. Co może być zaskoczeniem, artyście nie towarzyszy zespół instrumentów dawnych, lecz pianista – jego wieloletni współpracownik Michał Biel, który wykorzystuje pełnię możliwości współczesnego fortepianu.
- Na albumie połączyliśmy arie i pieśni, które nas inspirują i do nas przemawiają – mówi Jakub Józef Orliński. - Niektóre z nich są dość dobrze znane, inne mniej popularne. Z wieloma z nich jestem osłuchany od lat, choć muszę przyznać, że w niektórych przypadkach potrzebowałem artystycznej dojrzałości, by móc zrealizować wizję, jaką miałem przy pierwszym zetknięciu z nimi – na przykład w przypadku 'Ombra mai fu' Haendla czy 'Cold Song' Purcella... Uwielbiam myśleć o albumach jak o kartkach z mojego pamiętnika. Są świadectwem tego, gdzie aktualnie znajduję się jako artysta... Utrwalają moje interpretacje, które z czasem potrafią się zmieniać.
We wstępie do albumu Michał Biel zadaje pytanie: „Czy nie możemy uznać sztuki transkrypcji za naturalny element współczesnego wykonawstwa?”. Przyznaje on otwarcie, że If music… nie jest odpowiedzią na pytanie, jak wykonywać te arcydzieła z historyczną autentycznością. To, czego szukają on i Orliński, to inny rodzaj interpretacyjnej autentyczności, osiągnięty poprzez uczynienie z każdego utworu „starannie przemyślanej transkrypcji, która ujawnia urok utworu wykraczający poza samą instrumentację”.
Nowe światło na barok
Kiedy Orliński po raz pierwszy rozpalił wyobraźnię świata, śpiewając arię Vivaldiego w nagraniu na YouTube, zrobił to właśnie w towarzystwie Michała Biela. Jego dyskografia w barwach labela Erato obejmuje już inny album nagrany z Michałem Bielem – “Farewells”, czyli recital polskich pieśni XIX i XX wieku (repertuar dość niekonwencjonalny dla kontratenora) – a także projekt #LetsBaRock z pianistą Aleksandrem Dębiczem, który łączy estetykę i techniki baroku, jazzu oraz popu. Tak się składa, że dwa utwory Purcella z If music… (Music for a while i Strike the viol) pojawiają się również na #LetsBaRock, ale tutaj – podobnie jak sam Orliński – ukazane są w zupełnie innym świetle. Podobnie aria Voi che udite, lament Ottona z opery Agrypina Haendla, pojawiła się już na wcześniejszym albumie Orlińskiego – Facce d’amore, nagranym z grającym na instrumentach z epoki zespołem Il Pomo d’Oro pod dyrekcją Maxima Emelyanycheva.
- Jakub współpracuje z każdym w inny sposób – mówi Biel, który blisko współpracuje z Orlińskim od około dziesięciu lat. - Staramy się być spontaniczni w sposobie, w jaki tworzymy muzykę – jest on inny w każdej sali i przy każdym fortepianie.
Eksploracja brzmienia
Purcell stworzył trzy wersje If music be the food of love, a Orliński i Biel prezentują dwie z nich. Wyrazisty kontrast stanowi wywołująca dreszcze pieśń Cold Song z opery Król Artur (What Power Art Thou?), którą Biel rozpoczyna przeszywającymi, perkusyjnymi akordami. - Staram się oddać atmosferę utworu – mówi pianista. - Tutaj słuchacz powinien poczuć wstrząs, zamarcie, niepewność co do tego, co się dzieje. Aby to osiągnąć, nie boję się przesuwać granic instrumentu, choć moim celem nie jest 'unowocześnianie' czy romantyzowanie muzyki na tym albumie.
Biel nie dąży również do naśladowania brzmienia klawesynu czy innych instrumentów dawnych, choć zintegrował je ze swoim muzycznym myśleniem. Jako instrumentalista klawiszowy zauważa, że realizując partyturę zgodnie z praktyką barokową, wykonawca continuo przyjąłby inne podejście na organach, a inne na klawesynie.
- Moje myślenie przy If music… było następujące: 'Spróbujmy zrealizować tę muzykę na współczesnym fortepianie, pozostając wiernym jej harmoniom i duchowi, a jednocześnie będąc otwartym na możliwości – ornamentację, zmiany w strukturze czy dodawanie elementów... dokładnie tak, jak robili to muzycy epoki baroku' - kontunuje Biel.
Dwa najbardziej znane punkty w sekwencji arii Haendla to Where’er you walk z Semele oraz Ombra mai fu z Kserksesa. W tej pierwszej pojawia się element zaskoczenia, gdyż Haendel skomponował tę arię na głos tenorowy. Z kolei dostojny przepływ fortepianu w tej drugiej przypomina nam, że aria ta przez długi czas cieszyła się popularnością w transkrypcjach instrumentalnych, znanych po prostu jako „Largo Haendla”.
Repertuar If music… Biel zamyka słynną i ugruntowaną od lat transkrypcją na fortepian solo. W 1926 roku brytyjska pianistka Myra Hess zaadaptowała materiał z kantaty J.S. Bacha Herz und Mund und Tat und Leben z 1723 roku, tworząc Jesu, Joy of Man's Desiring. Utwór ten po dziś dzień cieszy się niesłabnącą popularnością, udowadniając potencjał, jaki drzemie w fortepianie w kontekście muzyki barokowej.

